Czym tak naprawdę jest kaloria?

Kaloria to mała, wredna istota, która mieszka w szafie i co noc zmniejsza Twoje ubrania – taki dowcip jeszcze niedawno krążył w sieci. Ile w tym prawdy? Kalorie rzeczywiście powodują, że przestajemy się mieścić w nasze ulubione ubrania, ale mechanizm jest odrobinę bardziej skomplikowany…

Czym jest kaloria, a czym kilokaloria?

Kaloria oryginalnie była jednostką ciepła. W dietetyce o kalorii mówimy mając na myśli energię, którą nasz organizm pozyskuje z przyjmowanego pożywienia. Im więcej kalorii, tym więcej energii, którą możemy spożytkować na codzienną aktywność, a ewentualny nadmiar zmagazynować „na gorsze czasy”. Jeśli przyjmujemy za mało kalorii w stosunku do naszego dziennego zapotrzebowania, uruchamiane są zapasy i w efekcie chudniemy. Warto zaznaczyć, że kaloria jest w rzeczywistości kilokalorią. Jabłko ma ok. 50 kcal (kilokalorii), czyli 50 000 cal (kalorii). Wygodniej jest nam używać słowa kaloria, a nie kilokaloria i chociaż zwykle zapisujemy „kcal” to już mówimy „kalorii”.

Kaloria kalorii nierówna

Jedzenie można porównać do paliwa, którym tankujemy nasz samochód. Jeśli paliwo jest dobrej jakości, samochód będzie służył nam przez wiele lat. Jeśli korzystamy z kiepskiej jakości paliwa, najprawdopodobniej już wkrótce czeka nas wizyta u mechanika. Dwa produkty spożywcze mogą mieć taką samą ilość kalorii, ale zupełnie inne wartości odżywcze. Weźmy np. małą porcję frytek i prawie kilogram surowej marchwi. Jedno i drugie dostarczy nam ok. 200 kcal. Ociekające tłuszczem, smażone na głębokim oleju ziemniaki to zdecydowanie nie jest atrakcyjna wizja dla naszego organizmu. Nie nasyci na długo, narobi apetytu na niezdrowe jedzenie i nie dostarczy organizmowi wielu cennych składników. Co innego kilogram surowej marchwi, który jest świetnym sposobem na podjadanie. Starczy na długo, zapełni żołądek, zajmie ręce i dostarczy ciału wielu cennych składników: witamin, minerałów i innych cennych związków.

Puste kalorie i bomby kaloryczne

Terminem „puste kalorie” określamy produkty, które chociaż zawierają sporo kalorii, to nie są wartościowym źródłem pożywienia, jak choćby wspomniane wyżej frytki. Nie dostarczają naszemu ciału składników budulcowych, witamin czy uwalnianej stopniowo energii, a jedynie wywołują duże wahania poziomu cukru we krwi i w efekcie zaostrzają apetyt. Takie produkty zwykle zawierają sporo niezdrowego tłuszczu, cukru i alkoholu. Zaliczamy do nich np. ciasta, ciastka, cukierki, słodkie napoje, chipsy, fast-foody, słodkie drinki i w ogóle alkohol w każdej postaci.

Bomby kaloryczne to potrawy, które zawierają ogromne ilości kalorii. Zjedzenie nawet niewielkiej porcji takiego produktu sprawia, że dostarczamy organizmowi znacznie więcej paliwa niż wynoszą jego rzeczywiste potrzeby. Bombą kaloryczną możemy określić posiłki, które zawierają jednocześnie kilka wyjątkowo kalorycznych składników, np. makaron ze śmietaną, tłustym mięsem i dużą ilością sera, naleśniki z czekoladą, bitą śmietaną i cukrem pudrem lub smażone placki ziemniaczane ze śmietaną i ciężkim sosem.

Nie tylko kalorie są ważne

Kaloryczność to tylko jeden z parametrów na które powinna zwracać uwagę osoba będąca na diecie. Równie ważny jest indeks glikemiczny (IG), który mówi o tym jak zjedzenie danego produktu wpłynie na poziom cukru we krwi. To ważne, bo im większe wahania tego poziomu, tym większa skłonność do tycia. Najlepsze dla naszego organizmu są produkty z niskim indeksem, takie jak: chleb pełnoziarnisty, chude mleko, zielone warzywa i inne. Wysoki IG mają ziemniaki, białe pieczywo, banany, kukurydza i inne.

Czy warto liczyć kalorie?

W początkowym etapie diety na pewno warto. Często nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo tuczące są produkty, które codziennie spożywamy. Pozornie niewinne przekąski, których przyjmowania często nawet nie rejestrujemy, mogą stanowić jedną z głównych przyczyn naszych niepowodzeń w walce o szczupłą sylwetkę. Skrupulatne notowanie wszystkich posiłków i wyliczanie ich kaloryczności sprawia, że zaczynamy zwracać uwagę na to co jemy i wybieramy tylko te produkty, które sycą, ale jednocześnie nie tuczą. Kiedy zdrowe odżywianie wejdzie nam w nawyk, liczenie kalorii w naturalny sposób zejdzie na dalszy plan.